„Riddick”: Twardziel starej daty

Trzecia odsłona popularnej serii SF, którą zapoczątkował „Pitch Black”.

Międzygalaktyczny więzień Richard B. Riddick (Vin Diesel) wciąż ucieka przed najemnikami, zmotywowanymi bardziej niż kiedykolwiek, by go schwytać. Za jego głowę odciętą od tułowia stawka jest bowiem podwójna. Jak jednak pokazały poprzednie dwie odsłony - „Pitch Black” i „Kroniki Riddicka” - tytułowy bohater to twardziel starej daty, który nie rzuca słów na wiatr. Trudno zliczyć, ile razy w swoim marnym życiu wychodził z krytycznej sytuacji, zawsze w nietypowy i przykuwający uwagę sposób. To właśnie jeden z elementów, który wyróżnia Riddicka na tle innych postaci filmów SF. Riddick ma biceps i ma charyzmę. Nawet skrępowany łańcuchami, potrafi zastraszyć uzbrojonych po pachy barczystych najemników, a przy okazji uwieść jedyną znajdującą sią pośród nich kobietę (choć do damy jej daleko), i dorzucić do tego celną jednozdaniową pointę. A wszystko w ciągu zaledwie kilku sekund.

W trzeciej części Riddick toczy bój o przetrwanie na pustynnej, niezbyt przyjaznej dla turystów planecie, która - jak na budżet wynoszący niespełna czterdzieści milionów dolarów - prezentuje się całkiem realistycznie. Dingopodobne psy i oślizgłe, wężowate stwory czyhają na bohatera na każdym kroku. By móc powrócić na ukochaną planetę Furię, Riddick musi zorganizować środek transpotu. Postanawia więc zdradzić swoje położenie najemnikom. Obdarzony zdolnością widzenia w ciemności zbiegły skazaniec zamierza rozprawić się z nimi pod osłoną nocy i odlecieć w siną dal. Mimo że polowanie na Riddicka zajmuje lwią część filmu i rozgrywa się w zaledwie kilku lokalizacjach, akcja trzyma w napięciu. A nawet jeśli tempo na chwilę spada, to na rzecz ociekających testosteronem dialogów i całkiem zgrabnie poprowadzonej, wewnętrznej walki najemników. Po głowę Riddicka zgłaszają się bowiem dwie ekipy. Jednej przewodzi stary wyjadacz Johns (Matthew Nable), drugiej narwany latynos Santana (Jordi Mollà). W sumie po jednej stronie barykady mamy jedenastu zawodowców, po drugiej - tylko jednego, i do tego po przejściach. Idealny punkt wyjścia do smakowitej jatki. 

„Riddick”, reż. David Twohy, wyst. Vin Diesel, Jordi Mollà, Matthew Nable, Katee Sackhoff, Dave Bautista, Bokeem Woodbine, Raoul Trujillo, Karl Urban     

Jerzy Wasowski

Dodaj swój komentarz:

Komentarze:

  • Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.
„Igrzyska śmierci: Kosogłos. Część 1”: W przededniu rewolucji

Mimo braku tytułowych Igrzysk film trzyma za trzewia do ostatniej sceny.

"Rozgrywka": Elektryzujący thriller

Za reżyserskim kółkiem stanął scenarzysta filmu „Drive”, który po raz kolejny postawił uwieść widza klimatem i potęgującą się atmosferą grozy.

„Wolny strzelec”: Dracula z kamerą

Rewelacyjny Jake Gyllenhaal jako łowca sensacji, który żeruje na ludzkiej tragedii.

"Piorun i magiczny dom": Ta animacja zachwyci Wasze dzieci

Uroku może mu pozazdrościć nawet kot ze Shreka, nie wspominając o Filemonie czy Garfieldzie.

„Głupi i głupszy bardziej”: Który bardziej?

Jim Carrey i Jeff Daniels wciąż potrafią wykrzesać z postaci energię i charyzmę.